Dwaj obywatele Turcji podejrzani o podpalenie infrastruktury związanej ze stacją bazową sieci Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu zostali zatrzymani na terenie Niemiec. Do zdarzenia doszło 23 września 2026 roku. W identyfikacji podejrzanych i przygotowaniu materiału dowodowego uczestniczyły polska Policja, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz prokuratura, współpracujące z partnerami europejskimi.
Śledztwo i współpraca międzynarodowa
Podpalenie od początku traktowano jako poważne zdarzenie ze względu na znaczenie infrastruktury łączności satelitarnej. Jak poinformowali przedstawiciele rządu, polskie służby zgromadziły materiał dowodowy, który pozwolił na podjęcie dalszych działań wobec podejrzanych. W tygodniu poprzedzającym zatrzymanie wystawiono za nimi listy gończe oraz Europejskie Nakazy Aresztowania.
Według informacji przedstawionych przez MSWiA zatrzymanie było efektem intensywnych czynności operacyjnych i śledczych oraz współpracy z partnerami z innych państw europejskich. Kluczową rolę po stronie polskiej odegrały Policja i ABW.
Podejrzenie sabotażu infrastruktury
Podczas konferencji prasowej minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak stwierdził, że za podpaleniem mogą stać rosyjskie służby, które – jak ocenił – coraz częściej wykorzystują osoby ze środowisk kryminalnych do działań dywersyjnych. Na obecnym etapie należy jednak odróżnić tę ocenę od ustaleń dotyczących bezpośredniego udziału konkretnych osób w zdarzeniu.
Przeczytaj także: CBA z nagrodą za projekt wykorzystujący sztuczną inteligencję >>
Sprawa zwraca uwagę na zagrożenia dla infrastruktury telekomunikacyjnej i łączności, której zakłócenie lub uszkodzenie może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa państwa. Zatrzymanie podejrzanych jest kolejnym etapem postępowania; o ich odpowiedzialności karnej rozstrzygnie sąd.
Źródło: MSWiA













